niedziela, 23 grudnia 2012

Dziadek zmarł ponad dwadzieścia lat temu. Kochał moją babcię tak, że... Nie umiem tego opisać. Nie znam nikogo, kto by tak kochał swoją drugą połowę...To było widać, słychać, czuć. W każdym jego geście, w każdym spojrzeniu, każdym słowie...
Mimo upływu lat babcia nie wyszła za mąż. Mogła. Nie chciała. Wciąż kocha dziadka. Wciąż z nim przebywa. W myślach, w snach. Jest już starszą, schorowaną osobą. Często opowiada, że dziadek przyszedł do niej w nocy. A to ja pocieszał, a to masował schorowane kolana, a to przytulał, gdy zmarzła... Ona go czuje. Realnie. Dla niej on wciąż żyje...
Z chwilę wigilia. Babcia znów będzie stała w oknie i wyglądała dziadka. Nie potrafi pojąć, że jego z nami nie ma...
A może jest...?

puste nakrycie
prośba przez łzy
by poczekać


p.s. Korzystając z okazji:
Cudownych, ciepłych Świąt Bożego Narodzenia. Niech przy wigilijnym stole nie zabraknie tych bliskich i kochanych, dla których warto żyć. Tych wciąż obecnych i tych we wspomnieniach...
Wesołych Świąt :)

2 komentarze:

  1. Piękna historia...
    Wszystkiego najepszego

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwa :)
    Wzajemnie - cudownych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.